Justyna i Darek – plener ślubny

Majowa plaża przywitała nas chłodną bryzą i niskimi chmurami, a wody były wzburzone. Przed nami rozciągał się widok na zatokę oraz Ocean Atlantycki. Mieliśmy świadomość, że z pięknem przyrody kontrastują, pozostawione za naszymi plecami, wieżowce. Rockaway Beach w Nowym Jorku to dla Justyny szczególne miejsce. Tu się wychowała. Miejsce to kojarzy się jej z dzieciństwem i beztroską.

Pierwszy raz w tym roku w swych budkach pojawili się ratownicy – był to weekend otwierający sezon plażowy. Wiatr i chmury spowijające niebo spowodowały, że na plaży byliśmy tylko my, ONI oraz surferzy. Od czasu do czasu mijali nas biegacze korzystający z szerokiego deptaka.

Fale i szum oceanu stworzyły niezwykle tajemniczą, ale i nostalgiczną atmosferę. Od czasu do czasu włosy Pani Młodej rozwiewały silniejsze powiewy. Pogoda sprzyjała objęciom. Przekonajcie się sami, jak cudne i klimatyczne są te ujęcia.

Nowy Jork to miasto kojarzące się przede wszystkim z drapaczami chmur, światem biznesu i gigantycznych pieniędzy. Myśląc o nim, na dalszy plan spychamy naszą prywatność, romantyzm i trywialne – z pozoru – marzenia o miłości, pełnym ciepła i spokoju rodzinnym domu. Jednak i tam, pośród pędu i zgiełku odnaleźć można szczęście i to co w życiu najważniejsze… naszą drugą połówkę, naszego przyjaciela, partnera na dobre i na złe – w zdrowiu i chorobie.

Udało się to przesympatycznym Justynie i Darkowi. Ona o nietuzinkowej urodzie i pięknym uśmiechu. On przystojny i charyzmatyczny. Czegóż chcieć więcej? Od razu czuć, że między nimi nieustannie iskrzy. Zauważyć można, iż świetnie się ze sobą czują – są nie tylko parą zakochanych w sobie ludzi, ale i najlepszymi przyjaciółmi. Nic nie sprawia nam tak ogromnej radości i nie daje takiej satysfakcji z pracy, jak współpraca z kochającymi się, nie szczędzącymi sobie czułości, ludźmi.

Zapraszamy Was na spacer po Nowym Jorku, Brooklinie.